Michał Gołaś z przewodnikiem Kacprem Walasem zdobyli dla Polski medale w alpejskich konkurencjach technicznych: srebrny w slalomie oraz brązowy w slalomie gigancie. Dało to polskiej reprezentacji najlepszy wynik na zimowych igrzyskach paraolimpijskich od 20 lat, gdy złote medale zdobywała w biegach narciarskich Katarzyna Rogowiec.
Liczba 13, towarzysząca Polskiej reprezentacji jeszcze przed igrzyskami, okazała się wybitnie szczęśliwa dla biało-czerwonych. 13 sportowców zostało zaprzysiężonych podczas uroczystości w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (ostatecznie do reprezentacji dołączyło jeszcze dwóch biathlonistów – zawodnik z przewodnikiem – z dziką kartą przyznaną przez organizatorów). Dodatkowo to 13 marca po swój pierwszy, brązowy medal w slalomie gigancie w kategorii osób z niepełnosprawnością wzroku sięgnęli Michał Gołaś z Kacprem Walasem. Po drugi, srebrny w slalomie, ruszyli… z 13 numerem startowym w drugim przejeździe.
– Tuż za metą byłem zły, że nie mamy złota – mówił po swoim ostatnim starcie Michał Gołaś. Ambitny sportowiec zawsze celuje w najwyższe miejsca. Teraz już, ze srebrnym medalem na piersi, czuję jednocześnie i dumę, i wzruszenie.
– Rozumiem złość Michała, jego ten złoty medal minął zaledwie o włos! Zabrakło 0,27 sekundy! Ale pokazał, że jest w absolutnym światowym czubie! Oprócz brązu mamy też srebro i to jest piękny dzień dla polskiego sportu – mówił jego trener, Michał Kłusak.
Sukces naszych alpejczyków jest tym większy, że Polska sięgnęła po medale zimowych igrzysk po ośmioletniej przerwie.
Doświadczenie nie zawiodło
Swoją przynależność do światowej czołówki potwierdzili doświadczeni biegacze: Witold Skupień oraz Piotr Garbowski (występujący z przewodnikiem Jakubem Twardowskim). Jednak osiągnięte przez pierwszego z nich 5 miejsce w biegu na 10 km techniką klasyczną pozostawiło spory niedosyt. Choć pobiegł na maksimum swojej możliwości, i był w dobrej formie, przegrał przede wszystkim z warunkami atmosferycznymi – roztapiający się śnieg utrudniał rywalizację osobom, które ze względu na niepełnosprawność biegną na nartach bez kijów, jednak rywalizują w tej samej kategorii, co osoby które kijów używają.
Śmieję się, że to albo moje przekleństwo, albo radość i szczęście, bo jednak już na czwartych igrzyskach kończę w światowej czołówce. Przecież różnice czasu na mecie były minimalne. Nie smucę się, bo sam sobie mogę powiedzieć, że dałem dziś z siebie naprawdę wszystko. Walczyłem do ostatniej kropli krwi. Cóż, rywale okazali się lepsi, taki jest sport – mówił tuż za metą Skupień, mistrz świata z Oestersund sprzed trzech lat.
Doświadczony Piotr Garbowski z przewodnikiem przeżywali swoje siódme miejsca w sprincie oraz w biegu na 10 km w nieco lepszych nastrojach.
Zawsze by się chciało lepiej, zawsze by się chciało podium, ale w dzisiejszych warunkach nie było szans powalczyć. Zabrakło nam aż dwóch minut do strefy medalowej. Jednak to siódme miejsce, i to po raz drugi w Mediolanie-Cortinie, daje mi poczucie przynależności do światowej czołówki – stwierdził na mecie Piotr.
Nie tylko alpejczycy
Wśród młodych i debiutujących zawodników widać nadzieję na dobre wyniki na przyszłość. W samym narciarstwie alpejskim, oprócz Michała Gołasia, z dobrej strony pokazała się jego młodsza siostra, tegoroczna maturzystka Oliwia. Startująca z przewodnikiem Andrzejem Stasikiem zawodniczka zajęła 9. miejsce w slalomie, a w slalomie gigancie również znalazłaby się w pierwszej „10”, gdyby nie drobny błąd na starcie, który kosztował ją dyskwalifikację.
Duże nadzieje na dobre sportowe emocje w przyszłości można też wiązać z debiutującym na igrzyskach Błażejem Bieńko (przewodnik: Michał Lańda), którego miejsca w konkurencjach biathlonowych (7, 8 i 9) i dobra zmiana w biegowej sztafecie open udowadniają, że jeszcze nie znamy szczytu jego możliwości. Progres zanotowała też Aneta Kobryń (przewodnik: Bartłomiej Puto), która na swoich drugich igrzyskach we wszystkich startach w narciarstwie biegowym znalazła się w czołowej ósemce. Do udanych swój występ w biegu pościgowym w biathlonie mogą też zaliczyć Paweł Gil z przewodnikiem Radosławem Koszykiem – zajęli w nim 10 miejsce. Swój wymarzony debiut w konkurencjach parasnowboardowych ma za sobą też Natalia Siuba-Jarosz, która mimo ciężkiej kontuzji wróciła do rywalizacji w światowej czołówce. W paranarciarstwie biegowym dobrą zmianę w sztafecie open dał Krzysztof Plewa, dla którego jednak podstawową dyscypliną sportową jest kolarstwo ręczne (handbike).
Sky is the limit
To wy, sportowcy, pokazujecie na co dzień, że, jak mówią Amerykanie, „Sky is the limit” – tylko niebo jest Waszym limitem – mówiła minister Maja Nowak podczas zaprzysiężenia paralimpijczyków przed igrzyskami. – Teraz naszym zadaniem jest głośno mówić o waszych sukcesach.
Sport pozostaje jednym z najważniejszych narzędzi aktywizacji społecznej i jest dostępny również dla osób ze znacznymi niepełnosprawnościami. Wszystkie osoby z niepełnosprawnością, które chcą spróbować swoich sił w aktywności sportowej zapraszamy na stronę Polskiego Komitetu Paralimpijskiego – tam w zakładce „kluby” można znaleźć miejsca, w których można uprawiać sport w określonych województwach. Na stronie dostępne są również informacje o dyscyplinach sportu, w których odbywa się rywalizacja na igrzyskach paralimpijskich oraz o projektach upowszechniających sport dla osób z niepełnosprawnościami realizowanych przez Komitet.
Źródła wypowiedzi sportowców i trenerów: Informacje Prasowe Polskiego Komitetu Paralimpijskiego.





